Episode Details
Back to EpisodesOrieszniki nad Ukrainą. Dziennikarz Radia Wnet o przerażającej nocy
Description
Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany atak rakietowy na Ukrainę. W nocy uruchomiono alarmy przeciwlotnicze w wielu regionach kraju, w tym we Lwowie i Kijowie. Według dostępnych informacji Rosja użyła m.in. bardzo szybkiego pocisku balistycznego Oriesznik, zdolnego do przenoszenia ładunków jądrowych, tym razem bez takiej głowicy. Rakieta uderzyła w obiekt infrastruktury krytycznej w pobliżu Lwowa. W Kijowie zginęły co najmniej cztery osoby.
Na Ukrainie przebywa dziennikarz Radia Wnet Konrad Mędrzecki, który relacjonował wydarzenia z samego Lwowa.
„Nie było żadnych sygnałów, że coś się wydarzy”
– mówił Konrad Mędrzecki na antenie Radia Wnet.
Dzień przed atakiem miasto zmagało się głównie z intensywnymi opadami śniegu.
„Cały czas pada śnieg, gigantyczna ilość. Przedzierałem się od opery do katedry łacińskiej cztery razy dłużej niż zwykle. To była walka z zimą.”– dodaje dziennikarz.
Nocne alarmy i informacja o nadlatującym pocisku
Sytuacja zmieniła się w nocy. Wtedy pojawiły się alarmy przeciwlotnicze, a Mędrzecki dowiedział się, że w kierunku Lwowa leci rosyjski pocisk.
„Dowiedziałem się, że w moim kierunku leci Oriesznik z prędkością trzynastu tysięcy kilometrów na godzinę. Uderzył nie w sam Lwów, tylko obok, w infrastrukturę krytyczną, ale było groźnie.”– relacjonuje.
Jak podkreśla, największym problemem była niepewność co do miejsca uderzenia.
„To była absolutnie niekomfortowa sytuacja, bo nie wiadomo było, gdzie on uderzy. Jest alarm i po prostu tego nie wiesz.”– zaznacza.
Przerwy w prądzie i poranek po ataku
Podczas nocnych alarmów doszło również do przerw w dostawie energii elektrycznej.
„W hotelu wysiada światło na parę godzin, potem jest włączane. To tutaj niestety norma.”– mówi Mędrzecki.
Rano Lwów zaczął jednak wracać do codziennego rytmu.
„Trwa odśnieżanie, tramwaje jeżdżą, pełne ludzi, kawiarnie pełne.”– opisuje dziennikarz.
„Można było nie wiedzieć, co się wydarzyło”
Mędrzecki zwraca uwagę na odporność mieszkańców miasta.
„Ludzie w pewnym sensie przyzwyczaili się do takich sytuacji, mobilizują się. Nie będąc świadomym, można by nawet nie wiedzieć, co się wydarzyło.”– podkreśla.
Zaznacza jednak, że w innych częściach Ukrainy skutki ataku były znacznie tragiczniejsze.
„W Kijowie jest o wiele gorzej. Zginęły co najmniej cztery osoby.”– dodaje.
„To po prostu bardzo nerwowa sytuacja”
Na zakończenie dziennikarz Radia Wnet podsumowuje swoje doświadczenia z ostatniej nocy.
„Sytuacja, w której wiesz, że leci w twoim kierunku pocisk z taką prędkością, jest po prostu bardzo nerwowa.”– podsumowuje Konrad Mędrzecki.